piątek, 8 kwietnia 2016

Nieidealna#6-Zło i oszustwo

 Nie rozumiem wielu rzeczy.. Nie rozumiem poco w ludziach jest tyle nienawiści. Nie wiem czemu ludzie wywołują wojny itp. Nie wiem czemu hejterzy hejtują. Czy daje im to jakąś satysfakcje? Satysfakcje z bycia złym, dobijania kogoś, sprawiania żeby szedł "na dno"? Czemu wszyscy nie mogą być dobrzy? Wtedy na świecie nareszcie zapanowałaby harmonia. Wg mnie największym szczytem są napady terrorystów. Giną w nich dziesiątki ludzi. Ból i cierpienie. Smutek i niepewność. Czy to na prawdę musi mieć miejsce? Czemu o tym mówię? Otóż założyłam kiedyś kanał na YouTubie i pomimo tego, że mam dużo subskrypcji, like'ów to jest parę osób, które mnie przybijają. Piszą, że wszystko u mnie jest beznadziejne, piszą o mnie a nawet o moim otoczeniu!O to, że buty nie pasują mi do bluzki. Czepiają się wszystkiego. Rozumiem - wyrażenie własnego zdania itp. ale czy muszą przez to ranić inne osoby? Mogliby napisać to w łagodniejszy sposób. Nie wiem czemu, ale bardziej zwracam uwagę na te parę, hejtujących osób niż na te tysiące które mnie subskrybują i dają łapki. Na pewno nie powinnam się tym przejmować i pomimo, że wmawiam sobie, że to nic dla mnie nie znaczy to i tak w głębi duszy jest mi smutno. Na tyle smutno, że to odczuwam. Zawsze ta mała krytyka wpada mi do serca, chociaż nie powinna..
    Pisałam o nienawiści itp. Ale jest także oszustwo. Jakiś czas temu moja mama pożyczyła pieniędzy  najlepszej przyjaciółce - Amelii. Jest nam ciężej finansowo chociaż niby to tylko 2k. Tylko? Dla nas to aż. Liczymy się z każdą złotówką, bo nie wiadomo co się w życiu wydarzy. Sara (przypomnę, że to imię mojej mamy) odważyła się pójść i poprosić o zwrot chociaż małej części sumy, którą pożyczyła Amelii. Mama zastała tam nietrzeźwą przyjaciółkę wraz ze znajomymi - w trakcie imprezy. Pytała się gdzie jest to jej auto, które miała kupić i poprosiła o pieniądze, a ona ją tylko wyśmiała, wyklnęła i wyprosiła. Możecie sobie wyobrazić jak ona się wtedy czuła. Została wykorzystana przez najlepszą przyjaciółkę. No teraz byłą najlepszą przyjaciółkę. Gdy Sara wychodziła od Amelii zauważyła jej brata stojącego na podwórku, więc podeszła i zapytała się co się dzieje z jego siostrą i opisała mu całą sytuacje. Alan (ten brat) powiedział jej całą prawdę o Amelce. Od 18-stki piła. W końcu zabrakło jej pieniędzy więc pożyczała od znajomych i nie oddawała. Uzależniła się od alkoholu. Od tytoniu też. Jej budżet nie wyrabiał. W końcu postanowiła udać się do mamy pożyczyć pieniądze - i zerwać kontakty. Mama myślała czy zadzwonić na policje. Gdy wróciłam ze szkoły zastałam ją płaczącą i zapytałam się co się stało. Wtedy właśnie to wszystko mi opowiedziała. Jest mi żal mamy, bo nie ma chyba nic gorszego niż utrata przyjaciółki i to w taki okropny sposób. Moja matka na to nie zasłużyła, bo od zawsze była dobrą, uczciwą i pomocną kobietą. Muszę dać z Philipem nauczke tej całej Amelii. Nie pozwolę żeby przez nią płakała moja mama. Nie jest tego wart. Wiem co to znaczy utrata najlepszej przyjaciółki i po tym co przeszłam wiem, że nie warto się tym zamartwiać. Zerwała kontakty czyli jej nie zależało. "Przyjaciel, który przestaje nim być nigdy nim nie był" - taki z tego wniosek.
     Gdy poszłam po weekendzie do szkoły zastałam przygnębionego Jasia. Gdy zapytałam się o co chodzi opowiedział mi co się stało. Jego tata dostał propozycję pracy w Anglii nie do odmówienia. Jego rodzice zdecydowali, że on podejmie decyzje czy tata pojedzie sam czy z nimi. Mówił, że nie będzie w stanie mnie zostawić, ale będzie mu bardzo ciężko rozstać się z ojcem i widywać tylko albo w święta albo raz na dwa miesiące. Niby został adoptowany, ale ich kocha i już im to wybaczył. Jaś najlepiej by chciał żeby tata odmówił  propozycji, ale rodzice nie biorą tego pod uwagę. Jedyne co mogłam zrobić to go przytulić. Tylko jak jego przytulam to nic innego nie ma znaczenia. Jak dobrze, że go mam...Bo tylko on tak naprawde mnie rozumie,pociesza..Co ja bym bez niego zrobiła...?

Pozdraawiam ! ;**
/Oliwia

Nieidealna#5-Mój typowy fart

 Następny tydzień minął mi jak każdemu szaremu człowiekowi. Szkoła. Utrzymuję się jakoś przy piątkach, a z angielskiego mam szóstki - przecież się wychowywałam w Anglii! Nawiązałam lepszy kontakt z pewną Tosią. Jest bardzo miła, pomocna i dobrze się uczy. Siedzę z nią w ławce, ponieważ Jasiu siedzi z kolegą. Jej dziadkowie mieszkają w Anglii, a jej rodzice również są po rozwodzie. Rodzi się między nami przyjaźń. 
    Postanowiłam pójść z Jasiem i Christianem do parku. Chris sobie pobiegał. Cały czas miałam go na oku. Na chwilę się odwróciłam z Jasiem, bo chciał mi coś pokazać. To była dosłownie sekunda. Gdy obróciłam się ponownie  nigdzie nie widziałam Christiana. Ani dziewczynki z którą się bawił. Wpadłam w panikę. Wszędzie go szukaliśmy. Biegaliśmy jak głupi po całym parku i krzyczeliśmy
 " Chris!! ".  Rozeszliśmy się na dwie strony. Powiedzieliśmy sobie, że jak go znajdziemy od razu do siebie zadzwonimy. Gdy wylewałam z siebie resztki potu - dostałam telefon od Jasia! Znalazł go! Spokojnie siedział sobie pod budką z lodami i kosztował lody z właśnie tą dziewczynką, z którą się bawił. Miałam ochotę na niego nakrzyczeć! Jednak go przytuliłam, bo się martwiłam. Nie no dobra, nie będę się robić na świętą - nakrzyczałam na niego i to bardzo.. Ale po tym jak go przytuliłam! Umawialiśmy się, że nigdzie nie odchodzi bez nas.A on nam zrobił taki numer. Prawie zawału dostałam jak zobaczyłam, że go nie ma. Nie chcę być siostrą-zołzą ale dopilnuję tego żeby dostał szlaban! Przez całe jego życie go broniłam, więc nic się nie stanie jak raz nie stanę w jego obronie. Tak mnie zdenerwował, że jego jak najszybciej odprowadziłam do opiekunki, a ja sama z Jasiem poszłam do kina na z resztą super film. 
    Następnego dnia wybrałam się z Tosią do galerii handlowej. Były bardzo duże przeceny. Nakupiłyśmy dużo ubrań. Nawet kupiłam sobie parę bardzo ładnych butów.. Ogólnie było fajnie. Gdy weszłyśmy już do ostatniego sklepu okazało się, że Tośka nie ma portfelu! No nie.. Znowu szukanie (!?!) Obiegłyśmy wszystkie sklepy w których byłyśmy. A było ich BARDZO dużo.
Los tak chciał żebyśmy znalazły go dopiero w ostatnim sklepie po 10 minutach poszukiwań.. Moja koleżanka zostawiła go w przebieralni w H&M... Na szczęście nikt w niej nie był od czasu gdy wyszłyśmy. Moje ostatnie dni były w pełni nienormalne, Haha... Czasami dziwię się czemu mam tak zaplątane życie...Heh ;')

Dziękuję! <3
/Oliwia

Nieidealna#4-Pożyczka

Po ostatnim zdarzeniu zadzwoniłam do ojca przez Skype. Spytałam się czemu mi to robi.. Zaniemówił. Od razu zmienił temat. Widać, że robi to bez powodu - bo jest wredny. Powiedziałam mu co o nim myślę przez parę brzydkich słów. Raczej nie będą tu ich wymieniać, bo wtedy bardzo się zdenerwowałam. Skończyliśmy rozmowę jak weszła ta cała ....... Nie potrafię ani jednym ładnym słowem jej opisać. Na następny dzień odbyła się moja randka z Jasiem. Było świetnie. Zachód słońca był wyjątkowo piękny. Do późna spacerowaliśmy razem po plaży. Było very romantic!
      Kolejny dzień w szkole był nie udany. Pani z matematyki wstawiła mi 1 z odpowiedzi.. Nie miałam czasu się wczoraj pouczyć bo byłam zbyt przejęta randką. I na dodatek Jasia nie było w szkole. Bardzo się martwiłam czy coś mu się nie stało. Na wszystkich przerwach wysyłałam mu SMS'y lub dzwoniłam. Ani raz nie odebrał ani nie odpisał, co do niego nie podobne. Gdy wracałam ze szkoły i próbowałam się do niego dodzwonić zauważyłam go bardzo przygnębionego, siedzącego na ławce. Wyglądał jakby chciało mu się płakać. Bez słów podeszłam i przytuliłam go, a następnie spytałam się co się stało.. Okazało się, że został adoptowany! Podsłuchał rozmowę rodziców. Powiedział, że nie chce już wracać do domu. Ta jego smutna mina. Prawie się popłakałam jak mi opowiadał jak się teraz czuje.. Powiedział, że nie wie co ze sobą zrobić, bo do domu już nie wróci. Zaproponowałam mu żeby zanocował u mnie, bo mam dość duży dom i mam nadzieję, że mama się zgodzi.. Zadzwoniłam do mamy żeby się upewnić czy Jaś może przyjść. Zgodziła się. Przypomniałam sobie, że moja mama ma dziś nocną zmianę w pracy i wraca o 7.30. Na szczęście jest już piątek..
     Całą noc oglądaliśmy z Jasiem filmy..  Dwa okropnie straszne horrory. Haha.. Cały czas ze strachu przytulałam się do Jasia... Gdy nastał już ranek zanim mama wróciła z pracy, wyszliśmy z domu. Tłumaczyłam mu, że musi wrócić do domu. Wieczorem to zrobił. Gdy wróciłam do domu zobaczyłam, że moja mama rozmawia w progu z jej przyjaciółką Amelią. Okazało się, że Amelia prosi Sarę (bo tak ma na imię moja mama) o pożyczkę... Nigdy nam się nie przelewało.. Niby mamy  duży dom no ale sami na niego nie zarobiliśmy.. Sprzedaliśmy nasze stare, wypożyczane dla innych  wcześniej mieszkanie, pieniędzy dołożył nam ojciec oraz dziadkowie i mama bardzo ciężko pracowała.  Z racji, że Amelia jest najlepszą przyjaciółką mamy to niestety nie potrafiła jej odmówić. Pożyczyła 2 tysiące ... Teraz definitywnie nie dostanę moich ukochanych Air Max'ów. Tylko po co jej te pieniądze? Niby mówiła, że na nowe auto, bo te które ma teraz kompletnie się zepsuło. No ale czy to prawda..?


Dziękuję,że przeczytałeś/łaś :)
/Oliwia

Nieidealna#3-Nieszczęśliwy wypadek...

 Tydzień minął od pierwszej randki z Jasiem.  Mamy tygodnice. Wszystko miało być idealnie. Jaś powiedział , że przygotuje mi niespodziankę. Wspominałam już o tym tyle razy, ale on jest na prawdę wspaniały. Z dnia na dzień kocham go coraz bardziej. No ale mniejsza z tym! Niespodzianką był piknik nad morzem przy zachodzie słońca,  a potem spacer po plaży.. <3
        No ale chwila. MIAŁO być idealnie. Gdy szykowałam się na randkę z Jasiem,  miałam pod swoją opieką Kate i Christiana. Oglądali w innym pokoju telewizje także byłam pewna, że nic im się nie stanie więc swobodnie się ubierałam. Nagle usłyszałam krzyk. Bardzo głośny krzyk. To była moja siostrzyczka. Chris zepchnął ją z łóżka.. Jezu! Pobiegłam szybko do ich pokoju. A tam co? Widziałam Kate leżącą na podłodze i głośno płaczącą! Na szczęście nic jej się nie stało w głowę.. No ale nie mogła ruszyć ręką! Jejku! Ale ja jestem nie odpowiedzialna! Jak mogłam 3 i 6 letnie dzieci zostawić same i w ogóle się nimi nie interesować!? Czemu ja jestem taka głupia? I jeszcze Jaś. Odwołać randkę.. Mam nadzieję, że się nie obrazi o to, bo jest bardzo wyrozumiały i jakby obraził się o takie coś to znaczy, że jest po prostu chamem. No ale okazało się, że nie jest. I powiedział, że nie ma najmniejszego problemu. Na dodatek zapytał się mnie czy nie potrzebuję jego pomocy. Odmówiłam, bo mama wróciła z pracy... Czeka mnie niezłe kazanie...
      Pojechaliśmy z Kathryn do szpitala.. Złamanie. No nie... Jak ja mogłam do tego dopuścić!? Ale okropnie się czuję. Ale mi wstyd... Jako ta "duża" powinnam być najbardziej odpowiedzialna. A nie jestem! Zawiodłam samą siebie. Wynagrodzę to mojej siostrzyczce. Nadal nie wierzę. Jak mogłam? To wszystko moja wina! Jestem nie mądra. Nie odpowiedzialna.. Ale się przejmuję o moją Kate! Ale mi głupio. Okropne samopoczucie. O 00.30 napisałam SMS do Jasia. Tak wiem, że późno. Ale to była jedyna osoba której mogłam się wyżalić. Pisałam mu jak strasznie mi źle z tym, że Kathryn ma przeze mnie złamaną rękę i że bardzo mi smutno,ponieważ przeze mnie nie mogła się odbyć nasza randka . On jak zwykle mnie pocieszył.. Napisał mi żebym o nic się nie martwiła. Że to nie moja wina tylko Christiana, bo mam swoje sprawy i że nie mogę cały dzień siedzieć przy dzieciach. I dodał jeszcze, że co do randki to absolutnie nie wolno mi się tym martwić, bo bez problemu możemy pójść jutro i... Że dla niego jest ważne tylko to czy ja jestem szczęśliwa i nic innego. Po raz kolejny mówię, że jest moim ideałem. Pojawił mi się uśmiech na twarzy. Obiecał mi, że gdy będę potrzebować zawsze będzie przy mnie. I spełnia to co mówił... Nawet o późnej godzinie odpisał mi i pocieszył. Takiego chłopaka to można sobie tylko wymarzyć. Wiem, jestem farciarą.
      Na drugi dzień zobaczyliśmy, że dostaliśmy list. Niestety od.. Ojca. Było w nim zdjęcie. Zdjęcie jego i tej całej dziewczyny trzymającej się za brzuch... Pokazywali nam jak bardzo są szczęśliwi tym, że ta Rose jest w ciąży. To nazywa się być po prostu podłym. Po co on to robi? Chce własnym dzieciom uprzykrzać życie? Jeżeli tak, to mu się to udaje... Do tej pory nie chciałam się z tym tak dokładnie dzielić z Jasiem, bo nie lubię o tym mówić, ale teraz jest jedyną osobą która mnie wesprze, więc powiem mu od A do Z jak to było...


Dziękuję za przeczytanie.
/Oliwia

Nieidealna#2-Nowa szkoła

Prosiliście mnie o kolejne,więc ok!


  Już się trochę ogarnęłam po rozmowie przez telefon z ojcem...Na szczęście te myśli samobójcze były jednorazowe ,nie jestem przecież taka głupia! Nadal strasznie mnie to boli ale nic na to nie poradzę. Wiedziałam o tym tylko ja, mama i Philip. Dzieci miały się nie dowiedzieć. Ale Christian podsłuchał moją rozmowę z Philipem... Oczywiście Kate nic o tym nadal nie wie, bo to 3 latka i nawet jeżeliby Christian jej o tym powiedział to by nie zrozumiała o co chodzi. Mój młodszy braciszek jest bardzo inteligenty jak na swój wiek. Wszystko idealnie zrozumiał z naszej rozmowy. Niestety, nawet nieładne słowa które w niej padły. No trudno. Mam to gdzieś. Ojca też mam gdzieś. Teraz skupiam się na czymś innym. Dokładnie, na nowej szkole.. Tak, wiem. Mieszkam tu już rok, ale jakoś nie byłam gotowa na nową szkołę i uczyłam się ten czas w domu. Dziś jest 1 września. Co oznacza, że za parę godzin mam rozpoczęcie roku szkolnego.. Tak się stresowałam że wstałam dziś o 6.00.. 
       
    Rozpoczęcie roku było dla mnie wyjątkowe... Ludzie wydawali się mili. Nauczyciele też. Jednak pomimo tylu nowych twarzy, szczególną uwagę zwróciłam na tylko jedną... Na jego. Gdy tylko go ujrzałam, poczułam motylki w brzuchu. Podszedł do mnie. Rozmawialiśmy! Powiedział mi, że ma na imię Jasiu. Tak słodko ( <3) . I taki przystojny... I prawił mi komplementy! Powiedział mi, że jestem ładna i fajna.. :') Wymieniliśmy się numerami telefonu. Powiedział mi jeszcze, że jego dziadkowie mieszkają w Anglii. Jak dowiedział się, że mam na imię Agnes, to uznał, że będzie mi mówił Aguś, bo po polsku Agnes znaczy Agnieszka. Właśnie piszemy SMS'y, a oto nasza rozmowa:

Jaś: Cześć :3
Ja: Oo. Cześć. :')
Jaś: Co słychać? Piszę bo tak jakby.. Stęskniłem się. :>
Ja: So cute :3 Miałam nadzieję, że napiszesz.. Odkąd zobaczyłam, że napisałeś to wszystko wspaniale... A u Ciebie? 
Jaś: Lepiej być nie mogło. :3 Spytam w prost. Pójdziesz dziś ze mną do kina ok. 17? 
Ja: Moja odpowiedź jest oczywista i uważam, że możesz ją przewidzieć. Oczywiście, że TAK. To jaki film? 
Jaś: Grunt żeby Tobie się podobał .. Spotkajmy się w pod szkołą. Do zobaczenia.. <3
Ja: Do zobaczenia.. c:

  Wow! Nie wierzę. Pierwsza pozytywna rzecz, która spotkała mnie od 3 lat! Miłość od pierwszego wejrzenia i... Jeszcze chyba ze wzajemnością. Jak tylko skupiam myśli na nim to pojawia mi się uśmiech na twarzy. Za godzinę mamy się spotkać. muszę się szykować! Spodnie czy sukienka? Rozpuszczone włosy czy spięte? Ale się stresuję. Ubiorę się chyba na luzie. Spodnie z dziurami, koturny, ładna bluzka na to bluza, rozpuszczone włosy, lekki makijaż, ładne dodatki i powinno być ok! W końcu to nie randka.. Tylko spotkanie dwóch nowo poznanych znajomych którzy ze sobą flirtują... (xd) Chyba flirtują. Bo on chyba do mnie zarywa, nie? Nie wiem. Mam nadzieję. Tak to wygląda. Wiem, że jestem roztrzepana, ale tak się cieszę! Jestem już wyszykowana. Wszystko na tip top. Mogę iść. 16.55, mam nadzieję że nie będzie musiał na mnie długo czekać.. :') Idę aż doszłam. Jasiu już tam stał. Taki piękny.Tak pięknie ubrany.. Cudo jednym słowem. Na przywitanie mnie przytulił. 
- O już jesteś! To idziemy? - powiedział do mnie radosny
- Tak, tak. - moja odpowiedź znów była przewidywalna.. 
W końcu doszliśmy do kina. Podczas drogi objął mnie. Tak jakbyśmy byli parą. W kinie zaproponował film romantyczny. Czyli mój ulubiony. Taki wspaniały i jeszcze romantyk. :') Około w połowie filmu zbliżył się do mnie, ja do niego też. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nasze usta były coraz bliżej siebie, aż w końcu się dotknęły. Mój pierwszy pocałunek! Było tak wspaniale. Potem mnie objął i tak siedzieliśmy do końca filmu. Gdy już wyszliśmy prowadziliśmy rozmowę.. :
-  Było wspaniale, nie uważasz? - zapytał
- Nawet lepiej. Idealnie. Ty jesteś idealny... - z pewnym przekonaniem powiedziałam to co uważam
- Hah.. Ty też. :') Jak Cię zobaczyłem poczułem się szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy. Miałem w brzuchu motylki. W końcu postanowiłem zagadać. To była najlepsza rozmowa w moim życiu. I na dodatek ten pocałunek.. Bajka. Nie chcę dłużej przedłużać. Agusiu będziesz ze mną? - wyznał .
- Odkąd Cię poznałam tylko o tym marzę. Zakochałam się w Tobie od pierwszego wejrzenia. Niby nie realne, ale jednak. Znamy się jeden dzień a tak mi na Tobie zależy.. -  bardzo szczęśliwa mu odpowiedziałam 
      Potem się pocałowaliśmy i zostaliśmy razem. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia ale to jak widać realne i to bardzo. Moja radość jest nie do opisania. Nawet nie przejmuję się nową szkołą. Grunt, że on tam będzie. <3 Mam nadzieję, że tak jak jest teraz będzie zawsze. I and he forever together ... Że to nie tylko chwilowe zauroczenie, które niedługo minie i skończy się nasz związek. Może będzie to coś poważnego... Oby. 
Dziękuję za przeczytanie. :3 
(z góry przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne itp, ale nie mam dziś do tego głowy)
/Oliwia

Nieidealna#1-Co to ma znaczyć?!

W tej serii,wzieło mnie natchnienie aby pisac książke..Jak mi się to udaje?Oto część pierwsza:



 Nazywam się Agnes Morgan i mam 15 lat. Moje życie nigdy nie było kolorowe. Mój tata pochodzi z Anglii a moja mama jest Polką. Prawie całe życie mieszkałam w Anglii bo właśnie tam się urodziłam. Jednak pewien dzień zmienił całe moje życie. W lipcu, 3 lata temu mój starszy brat Philip Morgan, który obecnie ma 18 lat nakrył mojego tatę z...Inną dziewczyną. Powiedział mi o tym jako pierwszej, od razu jak to zobaczył zadzwonił do mnie i kazał natychmiastowo przyjść do domu. Jak kazał tak zrobiłam. Poleciałam szybko do domu bo martwiłam się, że coś się stało mamie. A tam brat czekał na mnie z takimi wieściami... Długo zastanawialiśmy się czy powiedzieć o tym mamie. Jednak byliśmy tak źli na tatę i tak było nam szkoda mamy, że uznaliśmy że najlepiej będzie jej powiedzieć.Myślałam,o samobójstie,nie mogłam tego pojąć..Tak naprawde z nich wszystkich ja byłam najbliżej z Tatą,nóż otworzył mi się w kieszeni. Mama była załamana. Natychmiastowo kazała tacie przyjść do domu. Przyznał się. Powiedział jeszcze na dodatek, że jest mu z nią dużo lepiej. Taki kochany z niego ojciec, że kazał nam się wyprowadzić z domu żeby mieć cały dom dla niego i jego 20 letniej NOWEJ dziewczyny... Więc byliśmy zmuszeni pojechać do dziadków - do Polski. To była dla mnie OKROPNA wiadomość. W Anglii miałam chłopaka oraz dwie najlepsze przyjaciółki. Związek na odległość z chłopakiem się nie udał, a z moimi przyjaciółkami raz na miesiąc piszę na Facebooku...Wracając do domu w Polsce było nam tam bardzo ciasno. Mieszkali tam moi dziadkowie, ciocia Iza, wujek Mariusz oraz ich trójka dzieci - 5 letnia kuzynka Patrycja, 7 letni kuzyn - Maciuś oraz 14 letni- kuzyn Kuba. Oczywiście wszyscy są obecnie starsi o 3 lata.. Z Patką i Maciusiem nie dało się wytrzymać. Nie dość, że mnie denerwowali to jeszcze wstyd przyznać, bili mnie. Tylko z Kubą się dobrze dogadywałam. Słuchaliśmy sobie razem muzyki, graliśmy w gry... No i oczywiście przeprowadzka wiąże się ze zmianą szkoły. Na szczęście Kuba poszedł rok wcześniej do szkoły, więc razem chodziliśmy do jednej klasy. Ale nie mogłam wiecznie z nimi mieszkać, ponieważ było nas bardzo dużo. Zapomniałam wspomnieć o mojej reszcie rodzeństwa. Bo poza Philipem mam jeszcze dwójkę rodzeństwa, a mianowicie przesłodką siostrzyczkę Kate która obecnie ma 3 latka oraz 6 letniego braciszka Christiana. Moje rodzeństwo nigdy mnie nie denerwowało. Kocham ich nad życie i wspaniale się dogadujemy. Bez nich nie wiem czy zniosłabym ten trudny moment... W Krakowie - bo tak nazywa się miasto gdzie mieszkają moi dziadkowie - mieszkałam 2 lata. Rok temu przeprowadziłam się do Kołobrzegu. Nie mogliśmy przecież żyć dłużej  w jednym domu w DWANAŚCIE OSÓB. Wow.... Nadal nie mogę w to uwierzyć, że się pomieściliśmy! Ale na szczęście dziadkowie mają  duży dom. Gdy się wprowadziliśmy, to na parterze mieszkali dziadkowie, na 1 piętrze ciocia z wujkiem i Patrycją, Maciusiem oraz Kubą, a na 2 piętrze ja z rodzeństwem i mamą. W Kołobrzegu jest bardzo ładnie. I to morze! Tak mi przypomina Anglię bo tam też mieszkałam nad morzem... 
          Rozgadałam się na temat mojej przeszłości. Jednak mam jeszcze jedną rzecz do opowiedzenia, która wydarzyła się jakieś trzy godziny temu.. Mój tata zadzwonił i powiedział, że jego laska jest w drugim miesiącu CIĄŻY! Co!?Jak to?! Co to ma znaczyć!To miało być inaczej!!  No nie. Przyrodnia siostra lub brat!!? Oszaleję. Nie... Wyślijcie mnie do psychiatryka!! Mam dość! Wspomniał jeszcze, że jak już jego "wspaniała" dziewczyna urodzi to przyjadą z... dzieckiem! Nie... Jaka dziewczyna! Mówił, że jej się oświadczył.. On już dla mnie nie istnieje. Nie jest już moim ojcem. Najbliższy mi człowiek sprawił mi największy ból jaki ktokolwiek mógł by mi sprawić.






Dziękuję za Przeczytanie :)
/Oliwia