Pisałam o nienawiści itp. Ale jest także oszustwo. Jakiś czas temu moja mama pożyczyła pieniędzy najlepszej przyjaciółce - Amelii. Jest nam ciężej finansowo chociaż niby to tylko 2k. Tylko? Dla nas to aż. Liczymy się z każdą złotówką, bo nie wiadomo co się w życiu wydarzy. Sara (przypomnę, że to imię mojej mamy) odważyła się pójść i poprosić o zwrot chociaż małej części sumy, którą pożyczyła Amelii. Mama zastała tam nietrzeźwą przyjaciółkę wraz ze znajomymi - w trakcie imprezy. Pytała się gdzie jest to jej auto, które miała kupić i poprosiła o pieniądze, a ona ją tylko wyśmiała, wyklnęła i wyprosiła. Możecie sobie wyobrazić jak ona się wtedy czuła. Została wykorzystana przez najlepszą przyjaciółkę. No teraz byłą najlepszą przyjaciółkę. Gdy Sara wychodziła od Amelii zauważyła jej brata stojącego na podwórku, więc podeszła i zapytała się co się dzieje z jego siostrą i opisała mu całą sytuacje. Alan (ten brat) powiedział jej całą prawdę o Amelce. Od 18-stki piła. W końcu zabrakło jej pieniędzy więc pożyczała od znajomych i nie oddawała. Uzależniła się od alkoholu. Od tytoniu też. Jej budżet nie wyrabiał. W końcu postanowiła udać się do mamy pożyczyć pieniądze - i zerwać kontakty. Mama myślała czy zadzwonić na policje. Gdy wróciłam ze szkoły zastałam ją płaczącą i zapytałam się co się stało. Wtedy właśnie to wszystko mi opowiedziała. Jest mi żal mamy, bo nie ma chyba nic gorszego niż utrata przyjaciółki i to w taki okropny sposób. Moja matka na to nie zasłużyła, bo od zawsze była dobrą, uczciwą i pomocną kobietą. Muszę dać z Philipem nauczke tej całej Amelii. Nie pozwolę żeby przez nią płakała moja mama. Nie jest tego wart. Wiem co to znaczy utrata najlepszej przyjaciółki i po tym co przeszłam wiem, że nie warto się tym zamartwiać. Zerwała kontakty czyli jej nie zależało. "Przyjaciel, który przestaje nim być nigdy nim nie był" - taki z tego wniosek.
Gdy poszłam po weekendzie do szkoły zastałam przygnębionego Jasia. Gdy zapytałam się o co chodzi opowiedział mi co się stało. Jego tata dostał propozycję pracy w Anglii nie do odmówienia. Jego rodzice zdecydowali, że on podejmie decyzje czy tata pojedzie sam czy z nimi. Mówił, że nie będzie w stanie mnie zostawić, ale będzie mu bardzo ciężko rozstać się z ojcem i widywać tylko albo w święta albo raz na dwa miesiące. Niby został adoptowany, ale ich kocha i już im to wybaczył. Jaś najlepiej by chciał żeby tata odmówił propozycji, ale rodzice nie biorą tego pod uwagę. Jedyne co mogłam zrobić to go przytulić. Tylko jak jego przytulam to nic innego nie ma znaczenia. Jak dobrze, że go mam...Bo tylko on tak naprawde mnie rozumie,pociesza..Co ja bym bez niego zrobiła...?
Pozdraawiam ! ;**
/Oliwia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz