piątek, 8 kwietnia 2016

Nieidealna#4-Pożyczka

Po ostatnim zdarzeniu zadzwoniłam do ojca przez Skype. Spytałam się czemu mi to robi.. Zaniemówił. Od razu zmienił temat. Widać, że robi to bez powodu - bo jest wredny. Powiedziałam mu co o nim myślę przez parę brzydkich słów. Raczej nie będą tu ich wymieniać, bo wtedy bardzo się zdenerwowałam. Skończyliśmy rozmowę jak weszła ta cała ....... Nie potrafię ani jednym ładnym słowem jej opisać. Na następny dzień odbyła się moja randka z Jasiem. Było świetnie. Zachód słońca był wyjątkowo piękny. Do późna spacerowaliśmy razem po plaży. Było very romantic!
      Kolejny dzień w szkole był nie udany. Pani z matematyki wstawiła mi 1 z odpowiedzi.. Nie miałam czasu się wczoraj pouczyć bo byłam zbyt przejęta randką. I na dodatek Jasia nie było w szkole. Bardzo się martwiłam czy coś mu się nie stało. Na wszystkich przerwach wysyłałam mu SMS'y lub dzwoniłam. Ani raz nie odebrał ani nie odpisał, co do niego nie podobne. Gdy wracałam ze szkoły i próbowałam się do niego dodzwonić zauważyłam go bardzo przygnębionego, siedzącego na ławce. Wyglądał jakby chciało mu się płakać. Bez słów podeszłam i przytuliłam go, a następnie spytałam się co się stało.. Okazało się, że został adoptowany! Podsłuchał rozmowę rodziców. Powiedział, że nie chce już wracać do domu. Ta jego smutna mina. Prawie się popłakałam jak mi opowiadał jak się teraz czuje.. Powiedział, że nie wie co ze sobą zrobić, bo do domu już nie wróci. Zaproponowałam mu żeby zanocował u mnie, bo mam dość duży dom i mam nadzieję, że mama się zgodzi.. Zadzwoniłam do mamy żeby się upewnić czy Jaś może przyjść. Zgodziła się. Przypomniałam sobie, że moja mama ma dziś nocną zmianę w pracy i wraca o 7.30. Na szczęście jest już piątek..
     Całą noc oglądaliśmy z Jasiem filmy..  Dwa okropnie straszne horrory. Haha.. Cały czas ze strachu przytulałam się do Jasia... Gdy nastał już ranek zanim mama wróciła z pracy, wyszliśmy z domu. Tłumaczyłam mu, że musi wrócić do domu. Wieczorem to zrobił. Gdy wróciłam do domu zobaczyłam, że moja mama rozmawia w progu z jej przyjaciółką Amelią. Okazało się, że Amelia prosi Sarę (bo tak ma na imię moja mama) o pożyczkę... Nigdy nam się nie przelewało.. Niby mamy  duży dom no ale sami na niego nie zarobiliśmy.. Sprzedaliśmy nasze stare, wypożyczane dla innych  wcześniej mieszkanie, pieniędzy dołożył nam ojciec oraz dziadkowie i mama bardzo ciężko pracowała.  Z racji, że Amelia jest najlepszą przyjaciółką mamy to niestety nie potrafiła jej odmówić. Pożyczyła 2 tysiące ... Teraz definitywnie nie dostanę moich ukochanych Air Max'ów. Tylko po co jej te pieniądze? Niby mówiła, że na nowe auto, bo te które ma teraz kompletnie się zepsuło. No ale czy to prawda..?


Dziękuję,że przeczytałeś/łaś :)
/Oliwia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz