Następny tydzień minął mi jak każdemu szaremu człowiekowi. Szkoła. Utrzymuję się jakoś przy piątkach, a z angielskiego mam szóstki - przecież się wychowywałam w Anglii! Nawiązałam lepszy kontakt z pewną Tosią. Jest bardzo miła, pomocna i dobrze się uczy. Siedzę z nią w ławce, ponieważ Jasiu siedzi z kolegą. Jej dziadkowie mieszkają w Anglii, a jej rodzice również są po rozwodzie. Rodzi się między nami przyjaźń.
Postanowiłam pójść z Jasiem i Christianem do parku. Chris sobie pobiegał. Cały czas miałam go na oku. Na chwilę się odwróciłam z Jasiem, bo chciał mi coś pokazać. To była dosłownie sekunda. Gdy obróciłam się ponownie nigdzie nie widziałam Christiana. Ani dziewczynki z którą się bawił. Wpadłam w panikę. Wszędzie go szukaliśmy. Biegaliśmy jak głupi po całym parku i krzyczeliśmy
" Chris!! ". Rozeszliśmy się na dwie strony. Powiedzieliśmy sobie, że jak go znajdziemy od razu do siebie zadzwonimy. Gdy wylewałam z siebie resztki potu - dostałam telefon od Jasia! Znalazł go! Spokojnie siedział sobie pod budką z lodami i kosztował lody z właśnie tą dziewczynką, z którą się bawił. Miałam ochotę na niego nakrzyczeć! Jednak go przytuliłam, bo się martwiłam. Nie no dobra, nie będę się robić na świętą - nakrzyczałam na niego i to bardzo.. Ale po tym jak go przytuliłam! Umawialiśmy się, że nigdzie nie odchodzi bez nas.A on nam zrobił taki numer. Prawie zawału dostałam jak zobaczyłam, że go nie ma. Nie chcę być siostrą-zołzą ale dopilnuję tego żeby dostał szlaban! Przez całe jego życie go broniłam, więc nic się nie stanie jak raz nie stanę w jego obronie. Tak mnie zdenerwował, że jego jak najszybciej odprowadziłam do opiekunki, a ja sama z Jasiem poszłam do kina na z resztą super film.
Następnego dnia wybrałam się z Tosią do galerii handlowej. Były bardzo duże przeceny. Nakupiłyśmy dużo ubrań. Nawet kupiłam sobie parę bardzo ładnych butów.. Ogólnie było fajnie. Gdy weszłyśmy już do ostatniego sklepu okazało się, że Tośka nie ma portfelu! No nie.. Znowu szukanie (!?!) Obiegłyśmy wszystkie sklepy w których byłyśmy. A było ich BARDZO dużo.
Los tak chciał żebyśmy znalazły go dopiero w ostatnim sklepie po 10 minutach poszukiwań.. Moja koleżanka zostawiła go w przebieralni w H&M... Na szczęście nikt w niej nie był od czasu gdy wyszłyśmy. Moje ostatnie dni były w pełni nienormalne, Haha... Czasami dziwię się czemu mam tak zaplątane życie...Heh ;')
Dziękuję! <3
/Oliwia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz